Czy koronawirus ma pozytywny wpływ na środowisko?

Globalna emisja gazów cieplarnianych

O globalnym ociepleniu wiemy od lat. Naukowcy, badając modele klimatyczne przewidują wzrost temperatury o kilka stopni Celsjusza do końca stulecia. Spowodowane jest to nieustannie rosnącą globalną emisją gazów cieplarnianych. Skutki wzrostu średniej temperatury zauważyć można w różnych częściach świata – bezśnieżne zimy oraz fale upałów, susze, powodzie, pożary, nikogo już nie mogą dziwić. Poziom mórz i oceanów podniesiony został o kilka metrów przez topniejące na całym świecie lodowce.

Im więcej podróży samochodowych czy lotniczych odbywamy, tym bardziej wpływa to na ogrzewanie się atmosfery ziemskiej. Bogacimy się, produkując coraz więcej dóbr, z których też chętnie korzystamy.

Czy coś z tym robimy?

Biorąc pod uwagę fakt, że negatywne skutki emisji gazów cieplarnianych wystąpią dopiero za kilka dekad i dotkną nie nas, tylko następne pokolenia, raczej nie za wiele.

Dlaczego więc, gdy mówią nam, że cały świat ma zostać w domu to, to robimy, a gdy wspominają na forum międzynarodowym o zmianach klimatu, udajemy, że nie ma problemu?

Prawda jest przykra. Przypadki gwałtownego zmniejszenia antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych we współczesnej historii związane są z… kryzysem ekonomicznym. Czyli kryzysem stanu naszego (bądź państwowego) portfela, który zmusza nas do ograniczenia wydatków.

W momencie, gdy „świat stanął” środowisko złapało oddech

Przyroda dostrzega korzyści z pandemii. Dla przykładu, zwykle mętna woda kanałów i zatoki w Wenecji zrobiła się przejrzysta na tyle, że widać w niej dawno niespotykane gatunki ryb. W porcie Cagliari u wybrzeży Sardynii pływają delfiny. Z rzymskich fontann zaczęły korzystać kaczki. Dużo mniejszy hałas i ruch w miastach sprawił, że zwierzęta zaczęły wychodzić na ulice.

Emisja CO2

Spadek emisji CO2 jest spowodowany globalnymi restrykcjami. Przymusowe kwarantanny spowodowane wirusem zmieniły nasz styl życia. Ograniczyły naszą konsumpcję, transport publiczny, działalność gospodarczą oraz przemysłową, które powodują zanieczyszczenie atmosfery oraz wody. Ograniczenia w transporcie oraz zamykanie fabryk przyczyniło się do poprawy jakości powietrza, widocznej na zdjęciach satelitarnych NASA i ESA.

Porównując zdjęcia Chin w grudniu i lutym widać ogromną różnicę. Można powiedzieć, że Chiny w lutym miały czyste powietrze, co jest dla tego Państwa rzadkie. Chińskie władze podjęły szczególne środki, by zahamować rozprzestrzenianie się niebezpiecznego wirusa – miasto Wuhan zostało praktycznie odcięte od świata, wydano zakaz opuszczania miasta, kwarantannie poddano również kilkanaście innych miast.

Zjawisko poprawy jakości powietrza zainteresowało badaczy z uniwersytetu Stanforda, którzy ocenili redukcję emisji CO2 w Chinach o jedną czwartą w pierwszych trzech miesiącach tego roku (należy zaznaczyć, że Chiny odpowiadają za 27% światowych emisji). Badacze twierdzą nawet, iż czystsze powietrze mogło uratować życie 4 tysiącom dzieci poniżej piątego roku życia oraz 73 tysiącom osób w podeszłym wieku. Dość śmiały pogląd zgłaszają analitycy, twierdząc, iż ogłoszona pandemia i restrykcje wprowadzone w związku z wirusem uratowały więcej ludzi, niż wystąpiło z jego powodu zgonów.

Smog z niskiej emisji

Według danych Europejskiej Agencji Środowiska ograniczenia w transporcie przekładają się również na spadek zanieczyszczenia w innych miastach. Stężenie emitowanego głównie przez transport dwutlenku azotu (NO2) spadło w Barcelonie o 55 procent w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej. W Lizbonie spadło o 51, Madrycie o 41 a w Mediolanie o 21 procent.

Stan jakości powietrza i wody poprawia się wszędzie tam, gdzie rządy ogłaszają ograniczenia dla działalności ludzi bądź kwarantannę. Mimo tego, w wielu Polskich miastach, w tym w Warszawie w ostatnich dniach utrzymywał się smog, a normy stężenia pyłów PM2 i PM10 były wielokrotnie przekroczone. Taka sytuacja wynika z faktu, że mieszkańcy zaczęli grzać w domach i palić w kominach (tzw kopciuchach), ze względu na utrzymujące się nocą niskie temperatury. Ta sytuacja jest o tyle niekorzystna, że pyły zawieszone stanowią podłoże, które pozwala wirusowi pozostawanie w powietrzu przez określony czas, nawet do kilku dni.

Mimo ogólnej poprawy jakości powietrza,  musimy przygotować się na to, że efekt ten może być krótkotrwały.

Co to oznacza?

Oznacza to tyle, że mimo coraz większej naszej świadomości o klimacie Ziemi – to nie my, lecz kondycja ekonomiczna świata ma na niego największy wpływ…

Mimo tego, że dzisiaj nasza uwaga głównie skierowana jest na pandemię, nie powinniśmy zapominać o zmianach klimatu. Równie stanowcze działania potrzebne są w odniesieniu do zmian klimatu, które są dla nas niebezpieczeństwem, które również musimy zwalczyć. Pandemia koronawirusa świetnie pokazuje, że możliwa jest globalna mobilizacja polityczna i społeczna na rzecz jednego celu. Jak wielu z nas się przekonało, zmiana jest możliwa – potrafimy dostosować się do nowych wyzwań oraz zmienić swoje przyzwyczajenia.

Walka z wirusem wielu przeraża. Dlatego też, w imię walki z pandemią godzimy się na ograniczenie naszej wolności. Pojawia się natomiast pytanie…

Czy bylibyśmy w stanie zgodzić się na podobne ograniczenia w imię ratowania klimatu ziemi i ograniczania skutków globalnego ocieplenia?